NITKI W DRODZE

KOH CHANG – po trzydzieste pierwsze

Jak urlop, to relaks i lenistwo. Jak lenistwo, to plaża i woda. Jak woda, to słońce. No właśnie, słońce. Planując urlop zimą, to albo słońce, góry, śnieg i narty, albo ciepłe kraje. Tym razem znów padło na ciepłe kraje, właściwie jeden ciepły kraj – Tajlandię! Wykorzystując już w styczniu kilka dni zaległego urlopu i jeszcze więcej z bieżącego decyzja zapadła – jedziemy na 4 tygodnie. Tak, żebyśmy zdążyli się zmęczyć zwiedzaniem i zdążyli odpocząć pod palmami. Tak więc po kilku dniach  w Bangkoku jedziemy na Koh Chang! Wyspę oddaloną o ok. 350 km. od stolicy.

W centralnej części wyspa jest górzysta, pokryta lasami deszczowymi, z licznymi wodospadami. Na efektownych plażach usytuowane są głównie hotele i resorty, obsługiwane przez biura podróży i organizowane w szczególności dla Rosjan, ale znaleźć też można bungalowy dla mniej wymagających turystów ceniących raczej bliskość natury, niż basen przy plaży. Mimo to każdy może leniwie spędzić tu czas, korzystając z masaży na plaży lub z organizowanych wycieczek na pobliskie wyspy.

imageŹródło: www.volandovoyviajes.es

Plaże zachodniego wybrzeża wyspy usilnie konkurują między sobą o każdego przyjeżdżającego turystę. Nurkowanie, kajaki, rejsy statkiem, przejażdżki na słoniach, krokodyle, wędkowanie. My wybraliśmy Klong Prao Beach. Woda czysta, turkusowa,  z łagodnym wejściem. A przy tym rewelacyjne lokalne restauracje. Godne polecenia są również White Sand Beach (trochę wyższe ceny, głównie hotele) i Lonely Beach.

image

image

image

image Masaż na plaży

image

Na Sri Lance tak bardzo podobało nam się nurkowanie z fajką, że w Tajlandii był to obowiązkowy punkt programu. Na Koh Chang jest mnóstwo biur podróży ulokowanych przy głównej drodze oferujących podobne rozrywki. Wybraliśmy ofertę 1 dzień, 5 wysp. Za tę cenę warto zapełnić sobie cały dzień, ale uczestników może być nawet kilkadziesiąt osób.

image

image

image

image

image

image

image

image

image

image

image Najlepsi kucharze w naszej ulubionej knajpce na Koh Chang

Informacje praktyczne:
– na trasę Bangkok – Koh Chang wynajęliśmy prywatnego busa – 5000 bath; podróż trwa 7 h;
– snorkelling na 5 okolicznych wysp to koszt 600 bath/os. ( w cenie napoje, owoce, lunch, maska, rurka; płetwy dodatkowo 100 bath) – warto, choć rafa koralowa na Koh Chang nie jest oszałamiająca);
– na pierwszy nocleg zatrzymaliśmy się w V.J. Residence – 1300 bath za pokój dwuosobowy;
– kolejne noclegi to bungalowy na plaży – K.P. Huts – miejsce warte polecenia. Domek w pierwszym rzędzie na plaży 1000 bath z łazienką i ciepłą wodą. Kolejne rzędy: domek z łazienką 700 bath, bez łazienki (są wspólne podobnie jak na kempingach) 400 bath;

– wypożyczenie skutera – 250 bath/doba (oficjalnie trzeba posiadać międzynarodowe prawo jazdy, w rzeczywistości nie trzeba mieć nic);
– tajski masaż na plaży 250 bath/h;
– godzinna jazda na słoniu 500 bath/os., dodatkowo owoce dla słonia 50 bath.

image

image

Wakacje w styczniu? Jesteśmy zdecydowanie na tak!

4 odpowiedzi do artykułu “KOH CHANG – po trzydzieste pierwsze

  1. Kinga

    Ja także spędziłam na tej wyspie cześć urlopu. Wszystko pięknie tylko szkoda słoni. Turyści nie zdają sobie sprawy z tego, ze napędzają bezwzględny biznes . Gdyby Państwo zobaczyli jak słonie są trenowane to z pewnością zastanowiliby sie 100 razy zanim skorzystaliby z tej rozrywki. To samo ma sie zreszta ze świątynia tygrysów. Przykry jest ten wszechobecny konsumpcjonizm i brak refleksyjności

    1. nitkiwdrodze Autor

      Kingo, dziękuję za komentarz! Odnośnie słoni, to już w czasie jazdy na nim, żałowałam tego co zrobiłam. A odnosząc się do tygrysów.. cóż.. z biegiem czasu, gdy coraz więcej informacji pojawia się w sieci nt. ich traktowania, zaczynam się zastanawiać po co to wszystko mi było i po co to wszystko jest robione. I jest faktycznie jak mówisz – ogarniający nas konsumpcjonizm. Z drugiej strony, zrobiła się moda na epatowanie swojej wrażliwości do zwierząt. Nie będę ukrywała – nie przepadam za zwierzętami, nie są i nie będą one moimi przyjaciółmi, bo nie mam do nich po prostu zaufania. Ważniejszy jest dla mnie człowiek i to jak jemu mogę pomóc. Nie oszukujmy się też, że biznes ze zwierzętami w roli głównej pomaga i ludziom. Mimo wszystko, jest to bardzo delikatny temat do rozważenia przez każdego indywidualnie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *