NITKI W DRODZE

PÓŁNOCNE CHIANG MAI – po trzydzieste piąte

Po 27-godzinnej podróży różnymi środkami transportu, w tym 16-godzinnej podróży pociągiem, wysiadamy w końcu na północy. CHIANG MAI! Jesteśmy!

Już po kilku minutach na dworcu, później w drodze do centrum, oboje czujemy, że to jest to. To jest to miasto, które najlepiej będzie kojarzyć nam się z Tajlandią. Właśnie to miasto, które będzie nam przypominać zapach i kolor Azji.  Mijane uliczne sklepiki, małe restauracyjki, handlarki sprzedające ręcznie plecione bransoletki, uśmiechnięci ludzie.. to wszystko sprawiło, że Chiang Mai stało się dla nas drugim wietnamskim Hoi Ann, w którym się zakochaliśmy od pierwszego wejrzenia!

image

DSC06672

DSC06728

Ci, którzy odwiedzają to miasto, często zostają tu dłużej niż planowali. I wcale im się nie dziwię. My spędziliśmy tu tydzień, a spędzlibyśmy tu jeszcze kolejny. W przewodniku wyczytałam, że tak, jak w Polsce trwa rywalizacja między Warszawą i Krakowem, tak w Tajlandii jest podobnie z Bangkokiem i Chiang Mai. Chyba coś w tym jest, choć dla mnie to dwa zupełnie odmienne miasta. Chiang Mai to przede wszystkim spokój i nastrojowość. Pisząc z perspektywy czasu, chyba coraz trudniej znaleźć mi odpowiednie słowa charakteryzujące to miejsce, ze względu na „to coś”. Turystów przyciąga tu Stare Miasto otoczone fosą i starożytne mury, teraz raczej ruiny, z odrestaurowanymi bramami. To właśnie tuż za murami, w każdą niedzielę, rozkłada się targ uliczny wzdłuż ulicy Ratchadamnoen, począwszy od głównej bramy Tha Phae. Między godziną 18, a 24 możemy zrobić największe i najtańsze zakupy w Tajlandii. To tu możemy zjeść najdziwniejsze i najlepsze dania tego azjatyckiego kraju z ulicznych garkuchni. Poza niedzielą, w każdy inny dzień możemy udać się na nocny bazar. Wystarczy zapytać, a każdy wskaże drogę.

Chiang Mai to miasto, gdzie znajdziemy ok. 300 świątyń buddyjskich. Idąc ulicą, kierując się na prawo, na lewo, wychodząc zza rogu, wchodząc w zaułek.. wszędzie natkniemy się na bogato zdobione świątynie. Chcąc, czy też nie, do kilku lub kilkunastu z nich na pewno wejdziecie. Ta północna perełka to nie tylko miasto samo w sobie. To piękne, górzyste okolice, ale też baza wypadowa dla wybierających się do Birmy lub udających się w jeszcze dalszą północ.

image

image

image

image

DSC06757

DSC06749

Jaka jest więc północ? Na pewno przyjazna! To tu poznaliśmy niesamowitych ludzi, pewne tajsko – francuskie małżeństwo, którzy pokazali nam Tajlandię z tej mniej turystycznej strony i u których czuliśmy się po raz pierwszy nie jak klienci, a goście.. Chcecie ich poznać? Jedźcie do nich!

image

Informacje praktyczne:

– pociąg relacji Bangkok – Chiang Mai (express, 2 klasa) bilet 581 bath – dolne łóżko, 531 bath – górne łóżko (dziecko bez płatnego biletu);

– hotele, guesthouse’y zlokalizowane są głównie poza murami Starego Miasta lub w okolicy 1 kilometra. Warto chodzić, pytać, bo ceny są różne (od 200 bath za dwuosobowy pokój i więcej);

– z braku miejsc zatrzymaliśmy się w dwóch innych guesthousach, ale szczególnie polecamy Baan Rao Chez Nous. Przesympatyczni właściciele 🙂 (znajdziecie ich na facebook i tripadvisor);

– jeśli planujecie zakupy, kupno pamiątek – zróbcie to w Chiang Mai. Ceny są niższe niż te w Bangkoku.

image

image

image

image

image

image

image

image

image

image

image

image

image

image

image

image

image

DSC06759

DSC06760

DSC04959

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *